|
Blog > Komentarze do wpisu
Czekoladowe fondanty z płynnym nadzieniem
Weekend minął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Mam jednak wrażenie, że różdżkę trzymała jakaś złośliwa czarodziejka... Nie mogła trochę wydłużyć tych dwóch dni? Zabawiłabym dłużej w małym miasteczku, w którym czas płynie zupełnie inaczej. W sobotnie przedpołudnie ludzie w nim mieszkający wyruszają na zakupy. Chodzą niespiesznie uliczkami od sklepu do sklepu zahaczając o ryneczek... Samochody zostawili na parkingu bo przecież w w małym miasteczku na zakupy się idzie... Nie sposób przejść przez miasteczko niezauważonym. Spotykam znajomych. Po raz "niewiemktóry" umawiamy się na telefon... Podświadomie wiem, że w tygodniu nawet nie pomyślę o jakichkolwiek spotkaniach. Po pracy czas poświęcę dzieciom. Obiad, lekcje, zabawa, kolacja i odpłynę na widok poduszki... Ech ta dorosłość... Przyjrzyjmy się też drugiej stronie weekendu... W niedzielę leniuchowałam. Brak prądu zintegrował rodzinę i spędziliśmy urocze popołudnie słuchając jak starsza córka czyta "Dzieci z Bullerbyn". Popijając kawę zajadaliśmy czekoladowe fondanty. Wiem, wiem - rozpusta! Nie mogłam się jednak oprzeć. Już sam zapach rozbrajał. Moment niepewności przy wbijaniu łyżeczki w krucha skorupkę... czy przypadkiem środek się nie ściął... i ufff... ze środka wypłynął nieśmiało strumyczek czekolady. Po pierwszym kęsie wybaczyłam nawet złośliwej czarodziejce...:)
Źródło przepisu: "Kuchnia" nr 2/2012 Składniki:
Mało i pokruszoną czekoladę włożyć do miski i rozpuścić w kąpieli wodnej. Lekko ostudzić. W drugiej misce ubić jajka z cukrem na puszysta masę. Dodać masę czekoladową i delikatnie wymieszać. Dodać skórkę z pomarańczy, przesianą mąkę i znowu delikatnie wymieszać. Porcje ciasta nałożyć do 6 ramekinów (lub foremek na muffinki) wysmarowanych masłem i wysypanych mąką lub kakao. Wstawić do lodówki na godzinę. Piekarnik rozgrzać do 180°C. Piec fondanty dokładnie 12 min*. Gotowe wyjąć z piekarnika i odstawić na chwilkę. Można jeść bezpośrednio z foremki lub delikatnie przełożyć na talerzyk. Świetne z lodami waniliowymi. * jeżeli będziecie piec dłużej wyjdą Wam zwykłe czekoladowe babeczki Smacznego!
Przepis dodaję do "Czekoladowego weekendu" Bei
niedziela, 19 lutego 2012, myniolinka
Komentarze
Gość: zufik, 79.139.32.*
2012/02/19 21:50:04
Mam pytanko, a po co wczesniej do lodowki?mam watpliwosci czy moje foremki wytrzymaja i nie pekna - tak z lodowki do zaru pieca?
2012/02/19 22:11:33
Cudny deser - wymarzony dla czekoholika takiego jak ja ! :)
A ta paskudna czarodziejka grasowała też i u mnie ;)) 2012/02/20 10:42:13
wygladają przepysznie ....ten płynny środek to taka niezwykła niespodzianka:)
2012/02/20 20:06:30
Jolu najprawdziwsza! zanim nie poznasz dobrze swojego piekarnika też środek będzie wielką zagadką :)
Asiejko :-)) Pati oj pyszny... Kochaj25 zrób, zrób :) Dusiowa i kaloryczny...niestety :) Diabliczko i nawet smakuje pysznie :) Abbra to chyba jakaś zmowa była... Aniu najprawdziwsza prawda! Iza co się odwlecze to i tak się upiecze... więc wszystko przed Tobą :) Zufik zgodnie z przepisem wstawiłam do lodówki, potem wyjęłam i wstawiłam prosto do rozgrzanego piekarnika i nic się nie stało. Nie wiem co by się stało jakbyś pominęła chłodzenie... możesz spróbować i podzielić się efektem :) Majanko ja sama chętnie wróciłam do tej lektury:) 2012/02/27 21:33:18
wstydź się!!! za takie rzeczy powinni karać, uwielbiam wszystko co czekoladowe, nastawiaj wodę wpadam do Ciebie:)
2012/03/01 09:05:46
Jak ślicznie wszystko opisałaś, jak w pamiętniku .... Deser jest obłędny i dopisuję się do kawy z Pieguskiem :)
Ps. Chleba jeszcze nie piekłam, trudno mi się zabrać za ten wypiek, bo nastały pewne komplikacje ;))). Pozdrawiam cieplutko, buziaki :* |
|
Mój synek czytał "Dzieci z Bullerbyn" na początku roku szkolnego:) Bardzo mu się podobała ta ksiązka. :)