niedziela, 05 września 2010

Dzisiaj trochę odpoczniemy od słodkości i będziemy zajadać chrupiący chlebek - co Wy na to? Oczywiście jeszcze lekko ciepły bo nigdy nie wytrzymuję do całkowitego wystudzenia... Z miękkim, wilgotnym miąższem. Z ziarenkami maku cudnie strzelającymi pod zębami. No i z wyhodowanym na nowo zakwasem :) Prawie rok zbierałam się nastawić zakwas na nowo i zawsze tak jakoś nam nie po drodze było... Wykorzystałam jednak niedawne upały i zakwas mam jak malowany - cudnie bąblujący i chętny do wypieków :) Już mam wydrukowaną listę chlebków i teraz nie damu mu ( zakwasowi znaczy się) zginąć!

Zanim jednak przejdziemy do chlebka powiem Wam co lubię... Sprowokowana do zwierzeń przez Jolę, Kass, Ciastellę i Manię usiadłam wieczorkiem i zaczęłam myśleć o tej zabawie w "lubienie"... Postanowiłam jednak że najpierw zapytam Siostrę co wg niej lubię najbardziej - napisała jednak takie rzeczy, że przemknęlo mi przez głowę pytanie - czy ja aby zadałam to pytanie swojej , własnej Siostrze ??? No dobra, mogła niektórych moich " lubień" nie znać... Oto one w zupełnie przypadkowej kolejności:

Lubię :

  • a właściewie uwielbiam spać! zasypiam na sam widok poduszki i czasami tęsknię za małą drzemką w środku dnia... ( o tym jednak wie najlepiej moja koleżanka A.)
  • zapachy pór roku - wiosna pachnie budzącą się do życia ziemią, lato wakacjami, jesień palonymi w ogrodzie liśćmi a zima mrozem i herbatą z cytryną
  • odwiedzać Wasze blogi... czasami mam wrażenie, że mieszkacie po sąsiedzku a ja wpadam do Was na słówko i małe co nieco :)
  • pracować w moim mini ogrodzie, pielić i czuć zapach ziemi i koperku, który sam się posiał i rośnie gdzie mu się podoba
  • zakupy... i tu niespodzianka - gdybym miała do wyboru: kupić coś tylko dla siebie albo jakąś foremkę do muffinek to oczywiście wybieram foremkę :) uwielbiam te "przydasie"!
  • przeglądać książki kucharskie, najlepiej takie z obrazkami... wtedy planuję i planuję...
  • piec ciasta ( zresztą to chyba oczywiste...) i sprawiać tym przyjemność innym
  • patrzeć jak moje córki bawią się w "dom" jak kiedyś ja z Siostrą... ( ale sprzątać po ich zabawie to już raczej nie lubię...)
  • jak moja 2,5 letnia córka recytuje " Murzynek Bambo w Afryce mieszka, skórę ma czerwoną, niebieską..." :-)
  • i na koniec tak po cichu przyznam się, że lubię kurczaka z kfc :)

A teraz chleb - przepis Agusi z forum CinCin, ja cytuję za Dorotą

 

Składniki:

  • 1 szklanka zakwasu żytniego lub pszennego (dałam żytni)
  • 2/3 szklanki mleka
  • 1/4 szklanki wody źródlanej
  • 2 łyżki roztopionego masła
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżka soli
  • 3 i 1/4 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka drożdży

Na wierzch:

  • 1 jajko
  • 2 łyżki słodkiej śmietanki
  • nasiona do posypania ( u mnie mak)

Zakwas doprowadzić do temperatury pokojowej, wymieszać z ciepłym mlekiem.

Drożdże rozpuścić w 1/4 szklanki ciepłej wody, dodać cukier i 2-3 łyżki mąki. Resztę mąki wymieszać z solą, miksturą drożdżową i zakwasem. Wyrabiać, pod koniec dodając roztopione masło. Zostawić w ciepłym miejscu, przykryte ściereczką, do podwojenia objętości.

Wyjąć ciasto i lekko wyrobić. Na posypanej mąką powierzchni uformować 2 okrągłe bochenki (ja upiekłam jeden duży). Zostawić na 1 godzinę, przykryte, do podwojenia objętości. Przed samym pieczeniem posmarować bochenki jajkiem roztrzepanym z odrobiną słodkiej śmietanki, posypać nasionami.

Piec 10 minut w temperaturze 240ºC, potem zmniejszyć do 190º i piec jeszcze 20 minut (jeden duży bochenek piec dłużej o 5 minut niż 2 małe).

Studzić na kratce.

Smacznego :)

 Wydrukuj przepis

20:12, myniolinka , Chleb
Link Komentarze (8) »
czwartek, 02 września 2010

Deser niespodziewny okazał się strzałem w dziesiątkę. Powstał przypadkiem - chciałam upiec torcik czekoladowo- malinowy... W pierwszej kolejności zabrałam się za piecznie czekoladowego biszkoptu. Skrupulatnie odmierzyłam wszystkie ingrediencje, ubiłam co trzeba było ubić, wymieszałam, wstawiłam do piekarnika i po określonym w książce czasie wyjęłam.... no właśnie co? Zakalec to nie był ale nie można tego nazwać biszkoptem... Ciasto nie urosło ani milimetr a zgodnie z przepisem miałam je jeszcze przekroić na pół... Ręce mi opadły! Na szczęście w głowie miałam parę propozycji na czekoladowe biszkopty, chwila moment powstał drugi - i na szczęście się udał jak pewnie zauważyliście w poprzednim poście :) Ale nie chciałam o tym udanym pisać tylko o tym płaskim... Wgryzłam się nieśmiało i... smak idealnie czekoladowy, konsystencja może niezbyt puszysta ale też zębów nie straciłam... Szybka decyzja - robimy deser :) Posiekałam czekoladowy, płaski placek w kostkę, ubiłam śmietankę, wyjęłam owoce i już za chwilę zajadaliśmy się deserem, o którym jeszcze godzinę wcześniej nikt nie pomyślał :) Fajne są te niespodziewane desery co?

Nie będę podawała składników mojego niewyrośniętego ciasta ponieważ spokojnie możemy je zastąpić biszkoptami kakaowymi lub zwykłymi - jak kto lubi :) 

Składniki na 4 porcje:

  • biszkopty kakaowe
  • 250 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżka cukru pudru
  • jagody i maliny
  • ulubiony likier ( w porcjach dla dorosłych)
  • woda z cukrem i sokiem z cytryny ( w porcjach dla dzieci)

Biszkopty siekamy w kostkę, śmietankę ubijamy na sztywno dodając na koniec cukier puder. Układamy w pucharkach warstwami:

  1. biszkopty skrapiamy alkoholem lub wodą z sokiem z cytryny
  2. śmietanka
  3. owoce
  4. znowu biszkopty ( i znowu skropione)
  5. śmietanka
  6. owoce

My zjedliśmy od razu :)

Smacznego :)

 Wydrukuj przepis

 

20:26, myniolinka , Desery
Link Komentarze (23) »
sobota, 28 sierpnia 2010

Dzisiaj właśnie mija rok od kiedy pierwszy raz się z Wami przywitałam. Startowałam pełna obaw... że się uda, że nie dam rady, że nikt nie będzie do mnie zaglądał... Po roku blogowania ( który minął jak z bicza trzasnął...)  mogę powiedzieć chyba, że się udało. To taki mój osobisty sukces! Pracuję, po pracy zajmuję się moimi dwoma Córkami lecz staram się znaleźć chwilę dla " Moich słodkich impresji" i oczywiście dla Was. Często, po ciężkim dniu, zaglądam na "...impresje" i ładuję akumulatory na kolejny dzień. Ogromnie cieszą wszystkie pozostawione przez Was komentarze oraz e-maile. Dzięki temu wiem, że to co robię zostawi po sobie jakiś ślad - i mam nadzieję że nie będzie to ślad w postaci dodatkowych kilogramów...:-))

Z okazji tego mojego małego święta przygotowałam dla Was lekki torcik czekoladowo-malinowy. NIe obyło się bez niespodzianek podczas pieczenia ale o tym przy innym wpisie i pewnym deserze powstałym zupełnie niespodziewanie... Czestujcie się!

Przepis na ciasto od Magoldie, przepis na krem (lekko zmodyfikowany) z "Wielkiej księgi ciast"

Ciasto:

  • 1 szkl. mąki
  • 1 szkl. cukru
  • 1/3 szkl. ciemnego kakao
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 jajko
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/2 szkl. maślanki
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1/2 szkl. gorącej wody 

Masa jogurtowa:

  • 100 g płynnego miodu
  • sok i skórka starta z 1/2 cytryny
  • 4 łyżki cukru (lub więcej wg uznania)
  • 500 g jogurtu naturalnego
  • 200 g  śmietanki kremówki
  • 4 łyżki żelatyny
  • 400 g malin

 Ponadto:

  • 100g czekolady gorzkiej lub mlecznej 

 

Przygotowanie ciasta:


Wszystkie składniki ciasta mieszamy razem i wylewamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy ( o śr. 26 cm) i pieczemy w temp. 175  około 45 min. – do tzw. suchego patyczka.
Ostudzony placek należy przekroić na połowę.

 

Przygotowanie masy jogurtowej:

Cytrynę umyć, wycisnąć sok. Miód podgrzać, dodać sok i skórkę z cytryny oraz cukier. Rozpuszczoną żelatynę dodać do masy miodowej. Rondelek zdjąć z ognia, masę lekko przestudzić.

Do rondelka z miodem i żelatyną wlać jogurt, wymieszać. Krem schłodzić.

Maliny przebrać, kilka odłożyć do dekoracji. Śmietankę bić na sztywno. Kiedy tylko krem zacznie się ścinać, dodać do niego bitą śmietanę. Do kremu dodać maliny i wymieszać.

Spód tortu posmarować równomiernie kremem malinowym, wygładzić powierzchnię, przykryć drugim krążkiem biszkoptu czekoladowego, lekko go dociskając.

Tort wstawić na 3 godziny do lodówki a najlepiej na całą noc.                  

Gotowy tort posypać grubo wiórkami z czekolady, oprószyć przez sitko cukrem pudrem, udekorować malinami.

Smacznego :)

 Wydrukuj przepis

 

wtorek, 24 sierpnia 2010

Pisałam nie raz, że nie mogę nigdy uchować bananów do ciasta. Tym razem się udało :) Kupiłam specjalnie do tego ciasta i schowałam głęboko do szafki, zastawiłam dodatkowo paroma gratami i.... zapomniałam o nich :) Całe sczęście mam jeszcze czasami przebłyski świadomości i w samą porę przypomniałam sobie o nich. Były mega dojrzałe (żeby nie powiedzieć "przejrzałe"), z brązową skórką i podejrzewam, że nawet największy wielbiciel bananów nie skusiłby się na ich skonsumowanie... Całe szczęście, że przepis wydrukowany wisiał sobie na lodówce przypięty magnesem w kształcie banana :) I całe szczęście, że zapisałam sobie że pochodzi od Eveny bo inaczej pewnie jeszcze  przepisu musiałabym szukać... Praca, dom i Dzieci zajmują mi tyle czasu że nie mam go już zbyt wiele na prowadzenie bloga. Nie mniej jednak tęsknię i zaglądam w biegu do Was (żałuje tylko że nie mam więcej czasu żeby chociaż po jednym zdaniu napisać do każdego...). No to się pożaliłam na koniec...

A na pocieszenie wspomniane czekoladowo-bananowe cudo z jeszcze cudowniejszą kruszonką, podaję z moimi zmianami a po oryginał odsyłam do Eveny :)

Składniki:

  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 150 g masła, miekkiego
  • 175 g złotego, drobnego cukru np. Demerara
  • 3 jajka, roztrzepane
  • 175 g mąki pszennej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 25 g kakao
  • 2 duże banany, obrane ze skórki i rozgniecione

Na kruszonkę:

  • 25 g masła
  • 2 kopiaste łyżki mąki pszennej
  • 1 płaska łyżka cukru demarara
  • 2 łyżki posiekanych orzechów włoskich


Przygotowujemy kruszonkę - masło łączymy z mąką rozgniatając palcami, dodajemy cukier i orzechy.


Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i studzimy. 


Ucieramy do białości masło z cukrem, po czym stopniowo dodajemy po jednym jajku, cały czas dobrze ucierając. Wlewamy ostudzoną czekoladę. Następnie dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao, mieszamy łyżką. Dodajemy rozgniecione banany i dobrze mieszamy.
Ciasto równomiernie wykładamy do formy keksowej (o wymiarach 35x12cm,  wyłożonej papierem do pieczenia), posypujemy kruszonką i pieczemy ok 45 minut w temp. 180 °C. Studzimy na kratce.

Smacznego :)

 Wydrukuj przepis

czwartek, 19 sierpnia 2010

Ochłodziło się odrobinkę ale to jeszcze nie powód żeby nie jeść lodów - nie mam racji? Oryginalna nie byłam i poleciałam wg przepisu sprawdzonego już przez wielu z Was. Dla mnie to jednak argument, że warto te lody wypróbować. Są bardzo orzeźwiające no i przez dodatek jogurtu mniej kaloryczne ;) Moja starsza córka pobiła rekord w jedzeniu- 3/4 pojemnika opróżniła sama... Podejrzewam, że gdyby nie kolejka chętnych do spróbowania to opróżniłaby cały...

Cytuję Dorotus:

Składniki na około 1 litr lodów:

  • 2 - 3 cytryny (w sumie powinno być 6 łyżek świeżo wyciśniętego soku)
  • 600 ml gęstego jogurtu naturalnego
  • 150 ml kremówki
  • 100 g cukru pudru
  • otarta skórka z cytryny do dekoracji (opcjonalnie)

Wycisnąć z cytryn sok. W naczyniu umieścić sok, kremówkę, jogurt, cukier i zmiksować. Mieszaninę dobrze schłodzić w lodówce. Przelać do maszyny do lodów i dalej postepować wedle instrukcji jej producenta.

Smacznego :)

 Wydrukuj przepis

Przepis na lody dodaję oczywiście do lodowej akcji:

                                              

20:19, myniolinka , Lody
Link Komentarze (15) »
sobota, 14 sierpnia 2010

Przy okazji papierowych muffin wspomniałam o szarlotce... Oto i ona :) Nie wiem czemu ale mam ochotę spróbować wszystkiego co nosi nazwę "szarlotka". Uwielbiam to słowo! Kojarzy mi się z domem w którym pachnie ciastem w sobotnie popołudnie... Kojarzy mi się z zapachem cynamonu i goździków... Z dziećmi wyciągającymi łapki po kolejną porcję... No same pozytywne obrazy mam przed oczami :) Ale już zupełnie inne odczucia mam w stosunku do jabłecznika. Słysząc słowo " jabłecznik" wcale nie mam ochoty na próbowanie... Czasami lepiej może nie słyszeć nazwy ciasta tylko spróbować zanim się z góry nastawimy na "nielubienie"? Swoją drogą wiecie może czym różni się jabłecznik od szarlotki?

Podaję z moimi zmianami a po oryginał odsyłam do Ewy Wachowicz

Składniki:

  • 0,5 kg mąki pszennej (jeżeli ciasto będzie się lepić można dosypać więcej)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 30 dag masła
  • 1 cukier waniliowy
  • 5 żółtek
  • 4 łyżki cukru
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany
  • ok. 1kg jabłek
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • szczypta mielonych goździków
  • 1 łyżka bułki tartej
  • Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia. Dodać masło i posiekać nożem. Żółtka utrzeć z cukrem, dodać śmietanę – powstałą mieszaninę wlać do posiekanej z masłem mąki. Szybko wyrobić ciasto i schłodzić w lodówce przez ok. 30 min.

    W tym czasie przygotować jabłka:

    obrane pokroić w kostkę, dodać cynamon i mielone goździki – wymieszać.

    Schłodzone ciasto podzielić na 2 części. Jedną część wyłożyć na blaszkę ( 35x25 cm) i lekko podpiec w temp. 180°C . Wyjąć, posypać bułką tartą ( wchłonie wilgoć z jabłek). Drugą częśc ciasta rozwałkować i wyłożyć na jabłka. Tak przygotowane ciasto nakłuć widelcem, wstawić do rozgrzanego piekarnika (180°C) na ok. 30 min.

    Ciepłe można posypać cukrem pudrem.

    Smacznego :)

     Wydrukuj przepis

    Przepis dodaję do akcji "Sezon na jabłka"

                                                

     

    środa, 11 sierpnia 2010

    W weekend przerabialiśmy pyszne, pachnące słońcem i wakacjami papierówki. Zamykaliśmy w słoiczki lato pod postacią pysznej marmolady, piekliśmy szarlotkę ( o której wkrótce) no i oczywiście muffiny. Domyślacie się jak pachniało w domu? Papierówki, cynamon, goździki... Szkoda, że zapachu wakacji nie można zamknąć w słoiczki... Otwierałabym sobie taki słoiczek  w czasie długich jesiennych wieczorów kiedy jeszcze tęsknię za latem i wakacjami... Póki co słoiczki stoją równiutko w piwnicy z zawartością letnich owoców, cieszących oczy i podniebienia :)

    Muffiny powstały z modyfikacji tego przepisu i już wiem, że pojawią się jeszcze nie raz na naszym stole. Po papierówkach przyjdzie kolej na antonówki - jeszcze bardziej pachnące, chociaż kojarzące sie z jesienią. Myślę, że niezłe byłyby także ze śliwką. Zresztą nie będę zachwalać... może sami spróbujecie ze swoim ulubionym, owocowym dodatkiem :) 

    Składniki na 12 sztuk:

    • 2 jajka
    • 2/3 szkl. cukru
    • 0,5 szkl. mleka
    • 1/4 szkl. jogurtu naturalnego
    • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
    • 0,5 kostki masła (lub margaryny) stopionego i ostudzonego
    • 2 szkl. mąki
    • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
    • 1/4 łyżeczki soli
    • 3 jabłka ( u mnie papierówki)

      

    Kruszonka:

    • 2 łyżki cukru
    • 2 łyżki mąki
    • 2 łyżki posiekanych orzechów
    • 1 łyżka masła
    • 0,5 łyżeczki cynamonu

    Cukier , mąkę i cynamon rozetrzeć z masłem tak , aby powstała kruszonka. Na koniec dodać orzechy.

    Przygotowanie ciasta.
    Do jednej miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą.
    W drugiej misce roztrzepać jajka z cukrem. Dodać mleko , jogurt , wanilię i rozpuszczone masło , wymieszać.
    Połączyć zawartość obu misek i krótko wymieszać (ciasto będzie dosyć gęste). Wsypać pokrojone na cząstki jabłka i jeszcze raz delikatnie wymieszać. Nałożyć do foremek muffinkowych i posypać kruszonką. Piec w temperaturze 180 st.C przez ok. 25 minut (do suchego patyczka).

    Smacznego :)

     Wydrukuj przepis

    20:32, myniolinka , Muffiny
    Link Komentarze (28) »
    niedziela, 08 sierpnia 2010

     

    Od kiedy pamiętam chciałam coś upiec z agrestem. Niestety jakoś zawsze nie było nam po drodze... W tym roku nie darowałam i upiekłam. Co prawda zdecydowałam się dopiero na koniec sezonu agrestowego ale lepiej późno niż wcale :) Przepis na ciasto już dawno wpadł mi w oko i zadziałał na wyobraźnię na tyle skutecznie, że o nim nie zapomniałam :) Samo ciasto możemy piec przez cały rok zmieniając tylko owoce. Gwarantuję Wam, że zapach kokosa który roznosi się po domu jest nieziemski! U mnie ciasto nie zdąrzyło nawet ostygnąć... zniknęło z blaszki w mgnieniu oka - czy to nie jest najlepsza rekomendacja? 

    Oryginał przepisu znajdziecie tutaj a jego  pyszną modyfikację (z której korzystałam ja) u Viridianki :) 

    składniki na ciasto jogurtowe:

    • 1 kubeczek (150 g) pełnotłuszczowego jogurtu naturalnego. Umyj kubeczek po jogurcie i używaj go do odmierzania następujących składników:
    • 3 kubeczki mąki
    • 2 kubeczki cukru
    • 1 kubeczek oleju roślinnego
    oraz:
    • 4 jaja, oddzielnie żółtka od białek
    • nakrętka likieru kokosowego np. Malibu
    • 3 łyżeczki proszku do pieczenia/sody
    • agrest, około 1 kg (lub mniej wedle uznania)
    • cukier puder do posypania

    składniki na kokosową kruszonkę:

    • 1/2 kostki masła (125 g)
    • 1 niepełna szklanka mąki
    • 1/2 szklanki wiórków kokosowych,
    1/3 szklanki mielonych wiórków kokosowych oraz 1/2 szklanki cukru

    Dużą blaszkę prostokątną o wymiarach 25 x 35 cm lub większą wyłożyć papierem do pieczenia.

    Przygotować kruszonkę: masło roztopić i ostudzić, wymieszać z podanymi składnikami. 

    Przygotować ciasto jogurtowe: białka ubić na sztywną pianę. Wymieszać na wolnych obrotach miksera lub łyżką na gładką masę z żółtkami, cukrem, likierem, olejem, jogurtem, a na koniec połączyć delikatnie z mąką przesianą razem z proszkiem do pieczenia/sodą. Ciasto przełożyć do formy, ułożyć  owoce. Odrywać po kawałeczku kruszonki i posypać nią wierzch ciasta. Wstawić do piekarnika  i piec w tem. 180 °C przez około 40 - 50 minut ( do suchego patyczka). Ostudzić i posypać cukrem pudrem.

    Smacznego :)

     Wydrukuj przepis

    czwartek, 05 sierpnia 2010

    Tym przepisem żegnam sie z porzeczkami na rok... chlip, chlip... Ze świeżymi oczywiście, bo jakieś uwięzione w dżemach z pewnością do mnie zawitają :) Żałuję strasznie, że tak krótko te małe, orzeźwiające kuleczki możemy zrywać z krzaczków... Chociaż z drugiej strony może to i dobrze... gdyby były dostępne przez cały rok z pewnością nie byłyby tak doceniane.

    Muffiny w mojej rodzinie zawsze znikają w mgnieniu oka. Dzieci szczególnie wyciągają po nie swoje łapki. Czy w muffinach jest jakaś magia? - myślę że tak bo ja też mogłabym je piec na okrągło :)

    Składniki z moimi zmianami, oryginał znajdziecie u Kucharzy Trzech :)

    • 250 g mąki
    • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
    • 120 g cukru
    • 80 ml oleju
    • 2 jajka
    • 250 g jogurtu naturalnego
    • 1,5 szklanki porzeczek
    • cukier Demerara do posypania
     
    Mąkę, proszek do pieczenia i cukier wymieszać. W drugim naczyniu wymieszać olej, jajka, jogurt.  Połączyć suche składniki z mokrymi.
    Na koniec dodać oczyszczone porzeczki. Delikatnie wymieszać. Foremki muffinkowe wypełnić ciastem do 3/4 wysokości. Z wierzchu posypać cukrem Demerara.
    Piec ok 30 minut w 180° C.
     
    Smacznego :)
     
    22:27, myniolinka , Muffiny
    Link Komentarze (15) »
    poniedziałek, 02 sierpnia 2010

    Pierwszy raz upiekłam to ciasto w zeszłym roku. Miałam wtedy wybitnie zły dzień i wszystko szło nie tak jak zaplanowałam. Wiem, wiem... w takie dni lepiej się za pieczenie nie brać ale ja się wzięłam... Pewnie myślicie, że nic z tego mojego pieczenia nie wyszło? A właśnie wyszło! Rewelacyjny placek z orzeźwiającymi porzeczkami i z dodatkiem orzechów, które są właśnie tą kropką nad "i" :)

    Nie mogło oczywiście zabraknąć tego pysznego ciasta w tym roku. Porzeczki jeszcze się czerwienią na krzaczkach więc może ktoś się skusi na pyszne pieczenie?

    Przepis od Viridianki :)

    Składniki:

    • 500g mąki pszennej
    • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
    • 300g masła
    • 250g cukru pudru
    • 3 jajka (osobno żółtka i białka)
    • 2 łyżki gorzkiego kakao
    • 2 łyżki bułki tartej
    • 3 łyżki cukru kryształu
    • 1 szklanka posiekanych orzechów
    • 500g czerwonych porzeczek

    Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem. Następnie dodać masło i posiekać nożem. Zrobić wgłębienie i dorzucić żółtka. Zagnieść rękoma gładkie, miękkie ciasto. Podzielić na 3 równe części formując każdą w kulę. Do jednej dodać kakao, zagnieść. Kulki owinąć w folię spożywczą. Jedną białą schować do lodówki, pozostałe do zamrażalnika na ok. 1-1,5h. Foremkę (35x20cm) wyłożyć papierem do pieczenia. Białe ciasto z lodówki rozwałkować i przełożyć do blaszki. Posypać bułką tartą, wyłożyć równomiernie owoce. Na owoce zetrzeć na dużych oczkach tarki ciemne ciasto, posypać orzechami. Ubić białka na sztywną pianę pod koniec dodać cukier kryształ. Przełożyć pianę na orzechy, na pianę zetrzeć jasne ciasto na dużych oczkach tarki. Piec 35-45 minut w temp. 180°C.

    Smacznego :)

     

     Wydrukuj przepis

     

     
    1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
    | < Wrzesień 2010 > |
    Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30      
    Zakładki:
    Spis treści
    Często odwiedzam
    O mnie
    Szablon autorstwa
    Uwaga!
    Dodatki na bloga
    Dodatki na bloga
    online counter